Wydarzenia

Wakacje 2021 z Przerób-My

No i się dzieje – chociaż powinienem powiedzieć, że marzenia się spełniają. W tym roku jedna z najlepszych imprez w Polsce odbywać się będzie co miesiąc – przynajmniej do końca wakacji… Pierwszy raz mieliśmy okazję się spotkać w połowie maja tego roku. Tym razem widzimy się 26 i 27 czerwca na placu Centrum Praskiego Koneser na warszawskiej Pradze. W sobotę będziemy w godzinach 11 – 20-ta a w niedzielę nieco krócej, od 11 do 18-tej.

Jak do tego doszło

Dobrze, ale ja tu zapowiadam – a czym tak naprawdę jest Przerób-My? Jak podaje organizator – jest to święto upcyklingu, rzemiosła i rękodzieła. Coś w tym jest, ale opisanie tej imprezy w jednym zdaniu, to karkołomne zadanie.

Ja pierwszy raz na Przerób-My byłem na wiosnę w 2019 r. jako odwiedzający, a od jesiennej edycji w tym samym roku zaistniałem na stałe jako wystawca. To nie jest impreza – to jest stan umysłu. Tym razem będę po raz szósty i na pewno nie ostatni – przynajmniej raz będę w czasie edycji wakacyjnych, bo jest jeszcze edycja lipcowa i sierpniowa. Dobrą passę odbywającej się trzy razy w roku imprezy zablokowała w zeszłym roku pandemia. Dlatego w 2020 roku były tylko dwie edycje. Ale nawet jak wszystko odbywało się normalnie – zawsze był niedosyt – za mało i za krótko…

To będzie trzecia edycja namiotowa – nie będziemy na hali tylko na wolnym powietrzu, więc miejmy nadzieje, że pogoda nie pokrzyżuje nam planów.

Rodzinnie i kreatywnie

Ale znowu nie na temat – czym tak naprawdę jest Przerób-My? To duże spotkanie twórców – w jednym miejscu spotykają się autorzy rzeczy unikatowych, pięknych i kreatywnych. Zasadniczo imprezę można podzielić na dwie strefy – część handlową, gdzie oprócz możliwości obejrzenia i zakupienia rękodzieła, będziecie mieli okazję porozmawiać z twórcami o technikach, możliwościach i ograniczeniach. Większość z nich nie boi się rozmowy i dzielą się chętnie swoimi doświadczeniami i wiedzą. Unikalność polega na tym, że oprócz stałej grupy twórców, którzy sprzedają swoje rękodzieło, mamy też często osoby, które pojawiają się co jakiś czas – powoduje to, że żadne wydarzenie nie jest takie samo jak poprzednie, ciągle są nowi ludzie, nowe techniki i nowe produkty. Po tylu edycjach zaczyna się z nas tworzyć swoista rodzina, pod radosnym przewodnictwem mamy Elizy.

Nie ma nudy!

Ale ja należę do drugiej strefy – strefy ekspertów. Jak wiecie nie robię nic na sprzedaż, nie produkuje żadnych mniej czy bardziej seryjnych rzeczy – to co powstaje jest dla mnie, dla mojej rodziny i znajomych. Dlatego swoje miejsce znalazłem właśnie w tzw. strefie ekspertów – tu też pojawia się szereg osób znanych bardziej lub mniej – ale chcących się podzielić swoją wiedzą i umiejętnościami – czy to na wspólnie zorganizowanych warsztatach z ludźmi, czy też na własnych pokazowych wykonaniach. W moim wypadku bywa różnie, na dwóch ostatnich edycjach działałem wspólnie z Arturem Indyką – i raz popełniliśmy szafkę nocną a na majowej edycji mieliśmy warsztaty z prostych projektów stolarskich. Tym razem stoję z ekipą Narzędzioholików – i standardowo nie będzie nudy na stoisku – postaramy się wprowadzić was w tajniki grawerowania szkła, wykonamy kilka projektów DIY. Natomiast ja postaram się wprowadzić was w podstawy rzeźby, zajmiemy się tematyką użytkową – łyżeczkami i kuksami – bo to najlepszy temat żeby złapać bakcyla. Oprócz tego, postaram się pokazać wam tajniki organizacji i przystosowywania do własnych potrzeb skrzynek systemu Qbrick. W strefie tej za każdym razem można nauczyć się czegoś nowego – zajęcia są i dla młodszych i dla starszych – takie które zaciekawią kobiety i takie dedykowane dla męskiego grona.

Jacek Boborycki i Artur Indyka

Czy warto się pojawić? Myślę że tak, bo to okazja do tego, żeby spotkać fajnych ludzi i zobaczyć jak ciekawa i kolorowa jest nasza wielka twórcza rodzina…